- Siemka - odpowiedziałam - co byście powiedzieli na małą konną przejażdżkę?
- jasne - powiedziała Kamila
- z miłą chęcią - zawtórował jej Rezi
Jakieś 30-40 minut później wsiedliśmy na konie, które już osiodłane czekały na drodze.
Jeździliśmy dużo po błocie, ponieważ poprzedniego dnia padało. I konie i my po powrocie byliśmy cali brudni. Kiedy wróciliśmy do stajni każdy był przemoczony do suchej nitki.
- o nie - jęknęła Kamila wyciągając smartfona z kieszeni
- raczej już nie działa - powiedziałam, to chyba nie było dobre pocieszenie, bo spojrzała na mnie spod byka.
- przejmujesz się byle czym, ważne, że masz mnie - powiedział Rezi i się pocałowali. Czułam się trochę głupio. Jakbym przyłapała ich na czymś na czym woleli by zostać sami. Nagle ( pchnięta jak zwykle jakimś głupkowatym pomysłem ) wzięłam węża ogrodowego, odkręciłam wodę i polałam Rezi'ego i Kamę. Spojrzeli na mnie.
- to nie ja - odpowiedziałam z niewinną miną po czym dostałam wodą w twarz.
< Kamila? Rezi? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz