czwartek, 7 maja 2015

Od Kamili do Camille

- Remek ogarnij tu trochę - rzuciłam przez ramię wychodząc z kuchni.
Osiodłałam Magika i zaprowadziłam go na wybieg treningowy.
Kiedy wsiadłam zapomniałam o całym świecie. Liczył się teraz tylko ja i on. Nakierowałam wałacha na pierwszą przeszkodę. Przeskoczył ją bez żadnego problemu, zresztą tak jak wszystkie inne.
- Jest świetny ! - krzyknęła zza ogrodzenia. Magik elegancko wygiął szyję.
- Popisuje się ! To urodzony zawodnik - oznajmiłam radośnie
- Co prawda to prawda - po tym zdaniu obie się śmiałyśmy.
Naglę z domu wyszedł Rezi.
- Ogarnąłby trochę - rzekł i podszedł do bramy
- Ok ! Dzięki - zeszłam z konia, zaprowadziłam do boksu, dkoladnie wyszczotkowałam i wytarłam.
- Gotowe !
Zaczęłam kreślić kółka na sierści Magika, prawie od razu rozluźnił mięśnie i opuścił głowę.
Dopiero po kilku minutach zobaczyłam że Camille przygląda się mi z zainteresowaniem.
- Co to ? - zapytała
- To terapia T-Tuch. Poprzez dotyk w różne miejsca rozlużniasz konia. Przydaje się na męczących treningach, bądź zawodach - uśmiechnęłam siè blado. Bardzo żałowałam że nie mogę występować w konkursach

< Camille ? >


Od Camile

- dobra Kama, może pomogę ci przy magiku? Zobaczę jak jeździ albo coś? - zaoferowałam się, aby wymigać się od sprzątania.
- bardzo chętnie - odpowiedziała. Kiedy wychodziłyśmy rzuciłyśmy jeszcze do Remka
- trzeba tu posprzątać

< Człowieki? Wena zdechła :/ >

sobota, 2 maja 2015

Od Kamili do Remka i Camille

Zaczęliśmy rzucać się wszystkim co pod ręką: jajkami, mąką, cukrem, nawet Remek wpadł na pomysł wylania na mnie i na Camille wody.
Po pół godzinie tej jakże wspaniałej zaawy poszliśmy się przebrać.
Po kilku minutach poczułam zapach spalenizny.
Szybko zbiegłam na dól, wparowałam do kuchni i wyłączyłam kuchenkę na, której zapaliła się patelnia. Ugasiłam ogień i włażyłam naczynie pod zimną wodę.
Naglę do kuchni weszli Remczak i Camille
- Co tu się stało ? - zapytali
- Zostawiliśmy włączoną kuchenkę - oznajmiłam
- O boże zapomniałam wyłączyć, przepraszam - szepnęła pod nosem dziewczyna i uderzyła się ręką w czoło.
- OK, Spoko. Ogarnęłam już sytuację - odparłam

< Camille ? >

piątek, 1 maja 2015

Od Camile do Remka i Kamili

Kama wyszła, a my nadal marnowalismy czas siedząc ( ją leżąc ) i gapiąc się w ekran.
- to co teraz? - zapytałam w końcu.
- zgłodniałem - wyznał Remek
- a umisz gotować? - spytałam
- liczę, że ty to potrafisz - powiedział z chytrym usmieszkiem.
- no to marsz do kuchni leniu - zażartowałam. - zrobimy tak ty pójdziesz po Kamilę, a ja zobaczę co możemy zrobić.
- zgoda, tylko takie jedno pytanie. Dlaczego to ja muszę odwalać czarną robotę? - spytał ze śmiechem wstając. W odpowiedzi podniosła niewinne brwi
- nie wiem o czym mówisz - powiedziałam i poczłapałam do kuchni. Włączyłam muzykę kiedy już wrócili.
- to co naleśniki? - spytałam
- okej - powiedziała Kama.
- no to bierzemy się do pracy. Gdzie jest mąka? - spytał Remek przeszukując szafki. W odpowiedzi rzuciłam mu mąka w twarz. Kamila zaczęła się chichrać. Oczywiście w odpowiedzi na moich włosach wylądowały dwa jajka, a Kama dostała cukrem w nos.

< Ludzie? To co bitwa na jajka? xD >

Od Kamili do Ramka i Camille

Kiedy wyszłam skierowałam się do stajni. Osiodłałam Magika i pojechałam z nim na wybieg treningowy.
Ustawiłam go przed pierwszą przeszkodą. Miał postawione uszy i wygiętą szyję.
- Uda ci się kochany ! - szepnęłam. Przeskoczył bez problemu, zresztą jak pięć innych.
Kiedy wreszcie skończyliśmy ćwiczenia zaprowadziłam go do stajni, wytarłam i dokładnie wyszczotkowałam.

< Camille ? A ty co robiłaś ? >