Osiodłałam Magika i zaprowadziłam go na wybieg treningowy.
Kiedy wsiadłam zapomniałam o całym świecie. Liczył się teraz tylko ja i on. Nakierowałam wałacha na pierwszą przeszkodę. Przeskoczył ją bez żadnego problemu, zresztą tak jak wszystkie inne.
- Jest świetny ! - krzyknęła zza ogrodzenia. Magik elegancko wygiął szyję.
- Popisuje się ! To urodzony zawodnik - oznajmiłam radośnie
- Co prawda to prawda - po tym zdaniu obie się śmiałyśmy.
Naglę z domu wyszedł Rezi.
- Ogarnąłby trochę - rzekł i podszedł do bramy
- Ok ! Dzięki - zeszłam z konia, zaprowadziłam do boksu, dkoladnie wyszczotkowałam i wytarłam.
- Gotowe !
Zaczęłam kreślić kółka na sierści Magika, prawie od razu rozluźnił mięśnie i opuścił głowę.
Dopiero po kilku minutach zobaczyłam że Camille przygląda się mi z zainteresowaniem.
- Co to ? - zapytała
- To terapia T-Tuch. Poprzez dotyk w różne miejsca rozlużniasz konia. Przydaje się na męczących treningach, bądź zawodach - uśmiechnęłam siè blado. Bardzo żałowałam że nie mogę występować w konkursach
< Camille ? >