niedziela, 28 czerwca 2015

Od Any

Jacyś kolesie mnie gonili. Byli na tyle uprzejmi, że do mnie nie strzelali. Przynajmniej nie musiałam się skupiać na zatrzymywaniu kul.
Zobaczyłam z daleka jakieś miasto. Przyspieszyłam do prędkości światła i sekundę później stałam przed jakimś domem. Stałam się niewidzialna (na wszelki wypadek).
Nagle ktoś na mnie wpadł.
- Co jest...? - usłyszałam czyjś głos. Stanęłam jak wryta i ostrożnie odwróciłam się na powrót stając się widzialną.

Ktoś?

P.S. Ana masz zapro do współtworzenia bloga ;)
                                                                   ~ Lume (adminka)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz